No products in the cart.
Co widzę w lusterku samochodowym?
Mój ostatni wpis nosi datę 2023. Rozmrażam się jak Mariah na święta.
Minęły trzy lata i niewiele – niestety – deszczu spadło w tym czasie na ziemię. Globalne ocieplenie powoduje, że od 1993 roku poziom wód w morzach i oceanach podniósł się o 10 cm. Są sytuacje, gdy 10 cm to naprawdę, naprawdę dużo…
Drgnienie.
Nie zaczerpnęłam tej informacji z rękawa. Dokładnie dzisiaj rano widziałam animację zespołu NASA pokazującą wzrost poziomu wód na przełomie ostatnich kilkudziesięciu lat. Topnienie lodowców i Mariah Carey na pół roku przed świętami – jest faktem. Zalewanie nisko położonych terenów jest faktem. To musi i z pewnością będzie miało wpływ na życie ludzi, zwierząt, wszystkiego. To także jest fakt.
Jesteśmy uwikłani w system zwany życiem i generalnie, nawet pod naporem miliona teorii mniej lub bardziej spiskowych na temat zmian klimatycznych, każde najmniejsze drgnienie w tym systemie w najdrobniejszym elemencie ma wpływ na pozostałe elementy. To jest bezdyskusyjne. W sumie nie warto na to tłumaczenie strzępić sobie języka.
Ale to oczywiście nie będzie wpis o zmianach klimatycznych. Traktuj, proszę, moją wypowiedź jako refleksję bardziej, niż opinię. W podcaście Mariusza Szczygła powiedziała Dorota Masłowska, że mamy za dużo opinii. Czujemy się niejako zobowiązani do posiadania opinii i do dzielenia się nimi na forum niezależnie od naszego poziomu wiedzy na dany temat. Tymczasem nikt nie wymaga, żebyśmy znali się na wszystkim.
Ranking.
Wracam tutaj, na Listopadowe pisanie, ponieważ tak się składa, że wczoraj skończyłam niedługi, kilkunastomiesięczny rozdział swojej pracy zawodowej, w której nauczyłam się być bibliotekarką. Nauczyłam się wielu wspaniałych rzeczy i przygotowałam sobie listę TOP 10
Chciałam ją opublikować jako post na moim prywatnym profilu na FB, ale powstrzymałam się. Wczoraj nie wiedziałam, co z tym zrobić, ale pisząc tutaj, przyszła do mnie myśl. Moje TOP 10 znajdzie się w tym powrotowym wpisie na blogu i to będzie piękne. Podobno takie listy i rankingi robią zasięgi. Nie wiem, trochę wypadłam z obiegu. Ale skoro mądrzy tak mówią, to opublikuję już tę listę i tyle.
Tytuł: “Praca w bibliotece zainspirowała mnie do”.
1. założenia konta @biblio_talk_arka na Instagramie,
2. przeczytania pierwszej książki Tokarczuk,
3. sprawdzenia się z sukcesem w pisaniu wniosków,
4. przełamania stereotypów na temat preferencji literackich różnych pokoleń,
5. budowania świetnych relacji w życzliwej społeczności,
6. nawiązania lojalnych i efektywnych współprac,
7. przekonania się po raz kolejny, że (prawie) wszystkiego mogę się nauczyć,
8. tworzenia Biblioteki jako miejsca, które nie jest już tylko od wypożyczania książek – wystarczy w to włożyć odwagę, pracę i zaufanie,
9. uznania, że nie każdy pomysł musi się sprawdzić i że popełniam błędy,
10. uznania, że jestem naprawdę dobra w tym, co robię i że zawsze warto się starać.
Przyglądam się tej liście i doskonale wiem, czym jest dla mnie.
Straty i braki.
To mój sposób na odreagowanie poczucia straty i doświadczenia braku oraz przyjęcia nowej perspektywy zawodowej, w której de facto wracam do starej perspektywy czyli pracy głównie z domu. Zakończenie pracy, którą się lubiło, niezależnie od powodu jej zakończenia, jest stratą. Jestem w stanie, który śmiało mogę nazwać żałobą, ponieważ targa mną coś w rodzaju żalu i smutku. To jest jedna z tych sytuacji, na które nie ma się wpływu i trzeba przejść do kolejnego etapu życia z tymi wszystkimi emocjami towarzyszącymi zmianie.
Bo moja perspektywa na ten moment jest następująca: zmiany są kołem napędowym ludzkiej egzystencji, ale są często okupione nie tylko stresem, lecz również bólem. Można z ufnością patrzeć ku przyszłości i próbować nowych rzeczy i jednocześnie tęsknić za starymi. Brzmi jak sprzeczność, ale tak naprawdę to się cudownie uzupełnia. To znaczy, że coś było ważne, wartościowe. Nie tęskni się tylko za tym, co jest komuś zupełnie obojętne. To, co zostawia się za sobą, a było dla kogoś cenne, na zawsze będzie częścią czyjegoś świata.
Tak, jak pozostają ukochani ludzie, zwierzęta, wyprowadzające się z domu dzieci, wyjeżdżający na drugi koniec świata na stałe drodzy przyjaciele…
Motyw.
Dzisiaj metaforą tego poczucia, które w sobie noszę jest samochodowe lusterko i taka narracja, taka autoterapia motywem drogi: jadę przed siebie, ale w lusterku zostaje na chwilę jeszcze obraz tego, co minęłam i już jest daleko w tyle. Piękny ten obraz za mną, widzę go teraz w innym świetle, staje się nieco innym obrazem niż przed chwilą. Zapamiętam go z kilku różnych ujęć.
Już mnie tam nie ma, ale przed chwilą byłam, było to moje realne doświadczenie i to się naprawdę liczy.